Zamek Hochbergów w Roztoce był jedną z najpiękniej zdobionych posiadłości na Dolnym Śląsku i budził podziw cesarzy i królów. Rezydencja o charakterze obronnym otoczona parkiem wprost ociekała bogactwem. W czasie II wojny światowej składowane były tutaj gigantyczne zbiory dzieł sztuki, zrabowane przez Niemców z muzeów i zbiorów prywatnych. Z zapisków z dziennika oficera SS Egona Ollenhauera, który dowodził konwojem wywożącym 7 ton kosztowności z Breslau, Zamek w Roztoce kryje Złoto Wrocławia. Duże ilości złota, biżuterii i monet ukryte na dnie zamkowej studni mają być warte ponad 5 miliardów złotych. Ile w tej historii może być prawdy? Dociekamy.

Jedna z najpiękniejszych rezydencji Dolnego Śląska

Zamek w Roztoce (Pałac w Roztoce)
Zamek w Roztoce (Pałac w Roztoce) od strony parku. Fot. Skiba, CC BY-SA 3.0

Zamek w Roztoce zwany też Pałacem w Roztoce, to siedziba rodowa znamienitej dynastii Hochbergów. Pierwszą renesansową posiadłość o cechach obronnych postawili w XVI wieku. Zachował się opis zamku z czasów wojny trzydziestoletniej (1618-1648), ukazujący dwa domy otoczone fosą, należące do braci Conrada i Christophera Hochbergów. Kolejny właściciel Roztoki, Hans Heinrich III, zapatrzył się we francuskie wzorce i w 1720 roku zlecił przebudowę w barokowym stylu. Kolejna przebudowa, przeszło sto lat później, pozostawiła pałac mniej więcej w takiej postaci, w jakiej oglądamy go dzisiaj. Od 1870 roku ogólne założenie architektoniczne niewiele się zmieniło.

XIX-wieczna przebudowa wyniosła pałac do miana jednej z najpiękniejszych rezydencji na Dolnym Śląsku. Zamek w Roztoce miał tak bogate wnętrza, że nie powstydziliby się ich władcy wielu europejskich krajów. Goście witani byli często w imponującym pokoju muzycznym z dużym fortepianem i złotymi zdobieniami. Pałac zdobiły malowidła Bigasa, twórcy pomnika Bismarcka w Berlinie. Przedstawiały sceny z oper (takich jak „Orfeusz” czy „Don Juan”) i muzykujące anioły. Każdy z pokojów był bogato zdobiony: weneckim szkłem, gobelinami, kandelabrami, żyrandolami, chińską porcelaną, a w jednym stał nawet stół bilardowy.

Najpiękniejsza była sala balowa z dwoma kominkami zdobionymi marmurem. To właśnie w tej sali miał wisieć portret Rafaela, wybitnego włoskiego malarza, tuż obok portretów samego rodu Hochbergów. Wisiały tam także obrazy przedstawiające cesarza Franciszka Józefa II, księcia Franciszka z Lotaryngii, cesarza Karola VI i cesarzową Elżbietę. Nie brak wspomnień o strzelistej wieży z tarasem widokowym, dużych schodach z bogato rzeźbioną barierką, ścianach zdobionych szpadami, pistoletami i chorągwiami. W pałacu stały też zbroje z czasów wojny trzydziestoletniej.

Cenne zbiory w Zamku w Roztoce

Pod koniec II wojny światowej zamek stał się składnicą bezcennych dzieł zrabowanych przez Niemców. Do Roztoki trafiły niezliczone bogactwa. Jak czytamy na stronie zamku:

„W trudnych wojennych latach właścicielem Zamku w Roztoce był hrabia Hans Heinrich XVIII. Już w 1942 roku musiał on udostępnić niektóre pomieszczenia zamku dla potrzeb Wermachtu. Najciekawszym wojennym epizodem w historii zamku jest fakt, że jego pomieszczenia zostały wykorzystane jako składnica muzealna dla cennych książek i archiwaliów ewakuowanych m.in. z Pruskiej Biblioteki Państwowej, archiwów i bibliotek wrocławskich oraz bezcennych obrazów ze Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu. W zamku schowano również część zbiorów wywiezionych z pobliskiego Książa.”

Wszystkie zbiory podobno zostały ewakuowane przed przybyciem czerwonoarmistów.

Czytaj także: Portret młodzieńca – gdzie jest najcenniejszy zaginiony obraz w dziejach Polski?

Złoto Wrocławia

Zamek w Roztoce (Pałac w Roztoce)
Zamek w Roztoce (Pałac w Roztoce). Fot. Skiba, CC BY-SA 3.0

Do Zamku w Roztoce trafiły dzieła zrabowane przez nazistów, a podobno także tak zwane Złoto Wrocławia. 7 ton kosztowności było głównie depozytami mieszkańców Breslau, którzy składowali je w bankach pewni, że odzyskają je po wojnie. Dziś te bogactwa są owiane legendą. Według jednych wyjechały pociągiem w kierunku Wałbrzycha. W rzeczywistości linie kolejowe były zbombardowane, ale legenda o pociągu pancernym przewożącym kosztowności kilka lat temu stała się żywa za sprawą dwójki poszukiwaczy.

Czytaj więcej: Złoty pociąg – czy naprawdę istnieje? (FILM)

„Dziennik oficera SS Egona Ollenhauera” o wywiezieniu Złota Wrocławia, miał zawierać szczegóły operacji specjalnej zatwierdzonej przez Adolfa Hitlera, mającej na celu ukrycie około 260 ciężarówek pełnych sztabek złota, monet, kosztowności i bezcennych dzieł sztuki. Operacja ich ukrywania obejmowała kilkanaście dyskretnych lokalizacji w całej Polsce i miała trwać w ostatnich miesiącach drugiej wojny. Jedną z lokalizacji miał być Zamek w Roztoce, a kosztowności miały trafić do studni.

Dziennik jednak nie jest wiarygodny według wielu historyków. Cały dokument nigdy nie został opublikowany (jedynie kilka stron), a badania weryfikującego jego wiarygodność są wątpliwe.

Teorię o skarbie ukrytym w studni Zamku w Roztoce można włożyć wśród wiele podobnych przypuszczań i dywagacji na temat Złota Wrocławia. Nadzieje na odnalezienie bezcennych kosztowności są podobnie płonne, jak na wykopanie Złotego Pociągu. Według niektórych historyków na istnienie samego Egona Ollenhauera (lub też Ollenhausera) nie ma żadnych dowodów. To nazwisko nie występuje w żadnych dokumentach, nikt o takim nazwisku nigdy nie znalazł się w szeregach SS. Możliwe, że jego postać zmyślił Herbert Klose, rzekomy oficer policji lub Wehrmachtu. Możliwe też, niestety, że żadnego wielkiego skarbu, Złota Wrocławia, po prostu nie było.

Świetną książką o Złocie Wrocławia, którą serdecznie polecam, jest „Zaginione złoto Hitlera” Tomasza Bonka.

Czytaj także: Złoto Wrocławia – gdzieś w Sudetach leży wielki skarb?

Powojenne losy zamku w Roztoce

Pałac po wojnie został zniszczony, a wyposażenie rozszabrowane. Przejęły go władze, a gospodarzem zamku była Hita Pokój, która wysyłała tu dzieci pracowników zakładu na letni wypoczynek. Potem budynek przejęły zakłady maszyn rolniczych, następnie Ochotniczy Hufiec Pracy.

Gdy Hufiec zamknięto, w zamku powstał hotel robotniczy dla 30 rodzin. W latach 90. budynek trafił do gminy Dobromierz, która wkrótce sprzedała go osobie prywatnej. Przez lata w środku jednak nic się nie działo, a zamek niszczał jeszcze bardziej.

Fundacja Zamek Roztoka – ocalić od zapomnienia przejęła budynek w 2017 roku i udostępniła do zwiedzania. Choć na razie nadal przypomina ruinę, jest szansa, że dzięki fundacji przejdzie renowację.

Poprzedni artykułNajwiększe cmentarze w Polsce (Top 10). Nr 1 jest jednym z największych na świecie!
blank
Redaktor serwisu PolskaZachwyca.pl, która z pasją odkrywa i opisuje kolejne piękne miejsca w Polsce. Częściej wybiera plecak, hostel i eskapady w nieznane miejsca, niż walizkę, hotel i zorganizowane wycieczki. Wieloletnia dziennikarka prasowa. Jest saunamistrzem i startuje w zawodach saunowych. Odpręża się czytając książki, w wolnych chwilach biega. Uwielbia gry planszowe.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here