Historia kopalni soli w Wapnie jest niezwykle intrygująca. Niegdyś był to największy zakład wydobywający sól w Polsce, ale w wyniku jednej z największych katastrof górniczych w naszych dziejach, praktycznie przestał istnieć. O katastrofie nie wolno było mówić ani pisać, a pamięć o niej miała zniknąć na zawsze. Kopalnia soli w Wapnie dziś zieje pustką – pozostały po niej zalane szyby, niszczejące maszyny przemysłowe i opuszczone budynki. Oto miejsce, które PRL-owska władza chciała wymazać ze zbiorowej świadomości.

Wągrowiec – nadzwyczajna miejscowość

Okolice Wągrowca w Wielkopolsce to ciekawa destynacja turystyczna. W Wągrowcu znajduje się jedyne w Polsce, a być może i na świecie skrzyżowanie rzek w jednej płaszczyźnie. Nielba i Wełna przecinają się pod kątem prostym, a ich nurty się nie mieszają, co zdumiewa odwiedzających to miejsce.

Z kolei na obrzeżach Wągrowca znajduje się piramida rotmistrza Franciszka Łakińskiego. Ze strzelistym grobowcem sąsiadują sosny. Przed śmiercią rotmistrz miał powiedzieć, że gdy sosny przerosną piramidę, Polska odzyska niepodległość. Te słowa spełniły się w 1918 roku.

Zobacz: Małe miejscowości w Polsce z niespotykanymi atrakcjami (Top 11)

Zarówno skrzyżowanie rzek jak i piramida Łakińskiego to jedyne w swoim rodzaju atrakcje. Ale w pobliżu, 24 minuty drogi od Wągrowca, jest jeszcze jedno absolutnie nadzwyczajne miejsce. Położona na uboczu i zapomniana zalana kopalnia soli w Wapnie. Jeśli o niej nie słyszeliście, nic dziwnego – wymazanie jej z kart historii było celowe. Ale od początku…

Dawna kopalnia soli w Wapnie – największa w Polsce

Zalana kopalnia soli w Wapnie
Zalana kopalnia soli w Wapnie. Fot. Marian Naworski, CC BY-SA 4.0

Kopalnia soli w Wapnie powstała w 1911 roku, nieco jako efekt uboczny rewolucji przemysłowej na ziemiach dzisiejszej Polski. Już w 1828 roku rozpoczęło się tu eksploatowanie złóż gipsu, natomiast występowanie soli pod wierzchnią warstwą gipsu potwierdzono niespodziewanie kilkadziesiąt lat później, w II połowie XIX wieku. Solą zainteresował się belgijski koncern Solvay, który przystosował kopalnię właśnie do jej wydobycia. Już wtedy było wiadomo, że złoża soli otaczają porowate, bogate w wodę skały ilaste (iły).

Sól wydobywano niespotykaną dotąd metodą zamrażania górotworu. Szyb otaczała tak zwana ścianka mrożeniowa, a więc dosłownie ziemię dookoła schładzano do tego stopnia, że aż ją mrożono. Zapobiegało to przedostawania się wody do szybu. Było jednak energochłonne i wymagało dużej wiedzy technicznej i dokładności.

wielkopolska Kopalnia soli w Wapnie
Kopalnia soli w Wapnie. Fot. Rzuwig, domena publiczna

W okresie po I wojnie światowej do kopalni dobudowano zakład przetwórstwa soli. W 1931 roku wydobycie wynosiło 100 tys. ton. Jak pewnie się spodziewacie, po II wojnie światowej zakład upaństwowiono, z kolei w latach 60. zmodernizowano. W 1956 roku nadano mu nazwę Kopalnia Soli im. Tadeusza Kościuszki.

Była to największa kopalnia soli w Polsce, bowiem wydobywano tutaj ponad połowę produkowanej w kraju soli kamiennej. W latach 1967-1975 roczna produkcja soli przekraczała 400 tys. ton. Eksportowano ją na pół Europy, a nawet do Nigerii. Zakład nie tylko dawał pracę i napędzał lokalną gospodarkę, ale także kulturę, edukację i sport dzięki inwestycjom w obiekty rozrywkowe i użyteczności publicznej. Wszystko rozwijało się pięknie, nikt nie spodziewał się jednak, że niebawem nastąpi tragedia.

Podjęli duże ryzyko, prosili się o katastrofę

wielkopolskie atrakcje Kopalnia soli w Wapnie
Kopalnia soli w Wapnie. Fot. Rzuwig, domena publiczna

Kopalnia miała 9 poziomów, z których 6 najwyższych było eksploatowanych, a pozostałe jedynie przygotowane do eksploatacji. Im głębiej wydobywano sól, tym ryzyko przedostania się wody do szybu było większe. Wiedziało o tym już międzywojenne kierownictwo kopalni, dlatego zrezygnowało z używania pokładów 7-9, czyli tzw. poziomu III.

Jednak w latach 70. ówczesny kierownik kopalni podjął ryzyko i nakazał wydobycie z poziomu III. To było jak proszenie się o wypadek. Pierwsze awarie systemu wydobycia zanotowano już w 1970 roku, z kolei pierwszy wyciek dostrzeżono w 1976 roku. Był umiarkowany, ale zwiastował problemy, które miały niebawem nadejść.

Jedna z największych katastrof górniczych w Polsce

Opuszczona kopalnia soli w Wapnie
Opuszczona kopalnia soli w Wapnie. Fot. Marian Naworski, CC BY-SA 4.0

W nocy z 4 na 5 sierpnia 1977 roku w kopalni wydarzyła się jedna z największych katastrof w historii polskiego górnictwa. Naruszono wymaganą grubość ochronnej warstwy skał wokół szybu. Nagłe nagromadzenie wód doprowadziło do stworzenia się przecieków między warstwami wodonośnymi skał, a wyrobiskiem. Został zalany cały poziom III.

To co nastąpiło potem, było spowodowane efektem domina. Woda zaczęła „szaleć” pod ziemią i naruszyła strukturę skał, co doprowadziło do zawalenia się części kopalni. Osunęła się ziemia, a zapadlisko objęło część Wapna. Pochłonęło domy, poprzecinało drogi i linie kolejowe, otworzyło bramy do samych piekieł. Dla mieszkańców był to ogromny szok, woda podeszła pod same zabudowania. Katastrofa zniszczyła 44 domy i około 20 budynków gospodarczych w Wapnie. Nikt nie zginął, co zakrawa na cud, jednak 1402 osoby musiały zostać ewakuowane. Kopalnia z dnia na dzień przestała istnieć.

By nie dochodziło do dalszego zapadania się ziemi, puste przestrzenie pod ziemią należało czymś wypełnić. Zdecydowano, że kopalnia zostanie całkowicie zalana wodą. W tym celu powstał 6-kilometrowy rurociąg z jeziora Czeszewskiego. Do kopalni wpompowano 3 miliardy 150 milionów litrów wody, a usuwanie skutków katastrofy trwało kilka lat. Teren Wapna jednak jest nadal objęty ryzykiem osunięcia się ziemi.

Bardzo polecamy poniższy krótki film z relacją naocznego świadka i wieloma archiwalnymi zdjęciami.

Dalsza część tekstu pod filmem.

Katastrofa zamiatana pod dywan

Media milczały o zalaniu kopalni i osunięciu się ziemi w Wapnie. Takie były czasy – przedostanie się tej informacji do opinii publicznej było nie w smak ówczesnej władzy. W PRL panowała wtedy propaganda sukcesu, a upadek państwowego zakładu przez katastrofalne w skutkach decyzje, zdecydowanie był porażką. Pokłosiem tego był brak jakichkolwiek rekompensat dla ludności za utracony dobytek. Przeniesiono ich do innych miast, między innymi do Wągrowca. Niektórzy górnicy, którzy utracili pracę i domy w jednej sekundzie, żyją do dziś.

Jednym z górników był urzędujący do niedawna wójt gminy Wapno Zbigniew Grabowski, który pielęgnował pamięć o tej tragedii. Dbał o to, by rocznice katastrofy były godnie upamiętnione, między innymi zapraszając pociąg z Poznania na nieczynną dotąd (właśnie w wyniku tragedii) stację kolejową w Wapnie. Historię kopalni opowiada Marcin Lisiecki w książce „Kopalnia wczoraj i dziś”. Z kolei były wót Zbigiew Grabowski jest także dziennikarzem, poetą i pisarzem, autorem książki „Wapno i okolica w cieniu swastyki”. Opowiada ona o okupacyjnych losach mieszkańców gminy Wapno, jeśli interesuje Was historia tych okolic.

Kopalnia w Wapnie – jak dotrzeć

Jadąc do kopalni soli należy z głównej drogi w Wapnie skręcić przy stacji benzynowej w drogę boczną (prowadzącą do urzędu pocztowego) i pojechać nią do końca. Koordynaty: 52°54’21.0″N 17°28’18.0″E.

Teren nie jest przystosowany do zwiedzania, jest to zakład przemysłowy w ruinie. Jego eksploracja może być niebezpieczna, więc zalecamy ostrożność. Jest to jednocześnie doskonałe miejsce urbexu, (urban exploration) – popularnego w ostatnich latach ekstremalnego zwiedzania mało dostępnych, zazwyczaj opuszczonych miejsc.

Poprzedni artykułZamek w Roztoce – tajemnicza posiadłość kryjąca skarb wart 5 miliardów zł?
Następny artykułNajbardziej kolorowe miejsca w Polsce. Nr 8 wybrano jednym z najbarwniejszych miast na świecie!
blank
Redaktor serwisu PolskaZachwyca.pl, która z pasją odkrywa i opisuje kolejne piękne miejsca w Polsce. Częściej wybiera plecak, hostel i eskapady w nieznane miejsca, niż walizkę, hotel i zorganizowane wycieczki. Wieloletnia dziennikarka prasowa. Jest saunamistrzem i startuje w zawodach saunowych. Odpręża się czytając książki, w wolnych chwilach biega. Uwielbia gry planszowe.

1 KOMENTARZ

  1. Fajny tekst.
    Natomiast skrzyżowanie rzek w Wągrowcu, to trochę marketing miasta. W rzeczywistości zobaczycie tam utworzone ludzką ręką dwa przecinające się rowy melioracyjne o szerokości, którą na upartego dałoby się przeskoczyć.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here