Strona głównaTop 107 najciekawszych mało znanych polskich legend

7 najciekawszych mało znanych polskich legend

Pewnie każdy z Was zna legendę o Smoku Wawelskim, czy też królu Popielu, którego zjadły myszy. Tym razem mamy dla Was mało znane polskie legendy, które są zaskakujące i arcyciekawe. Wiele z nich pozostaje szerzej nieznanych.

Legenda o Bursztynowej Komnacie

Odtworzony wygląd Bursztynowej Komnaty. Fot. Alexandra Lande, Shutterstock

To trochę legenda, ale w dużej mierze prawda. Pierwsza jej część, o tym, że Bursztynowa komnata istniała, zachwycała przepychem i była fotografowana, jest jak najbardziej prawdziwa. Ta druga, legendarna, mówi o jej losach po wojnie. Podobno nie uległa zniszczeniu, znajduje się w Polsce, a być może na dnie Bałtyku…

Bursztynowa Komnata powstawała od 1701 r. na zlecenie Fryderyka I Hohenzollerna przez mistrzów z Gdańska. Prace ukończono 11 lat później, a przez ponad 200 lat bursztynowego imponującego dzieła można było dotknąć, zobaczyć je i go doświadczyć. Potem skarb rozpłynął się, a miejsc gdzie domniemywa się że jest, są setki. Właściwie z każdą z tych lokacji wiąże się osobna legenda.

Lista prawdopodobnych miejsc gdzie jest Bursztynowa Komnata zaginiona podczas II wojny światowej.

Legenda o duchach w loży masońskiej

Opuszczona loża masońska w Gdańsku. Fot. Shutterstock

Wiele osób nie wie, że takie miejsce w ogóle istnieje. Tymczasem w Gdańsku zainteresowanie poszukiwaczy sensacji i niepokój okolicznych mieszkańców wzbudza opuszczona loża wolnomularska. Podobno w domu tym straszą masoni. Ta legenda jest żywa od ponad stu lat. Można to niby włożyć między bajki, ale kamienicę przy ul. Sobótki na gdańskim Wrzeszczu ludzie naprawdę omijają szerokim łukiem.

Dlaczego zbłąkane dusze miałyby się tam kręcić? Niektórzy twierdzą, że w tym miejscu stała kiedyś chata zamieszkana przez wiedźmy. Zostały one skazane na spalenie na stosie za przygotowywanie czarnomagicznych mikstur. Dopiero potem powstała w tym miejscu loża masońska.

Czytaj więcej: Opuszczone loże masońskie w Polsce. Ślady wolnomularzy

Żywcem zamurowany robotnik

Kamienny wiadukt w Bytowie. Fot. Shutterstock

Mało znane polskie legendy wiodą nas na Kaszuby. Tamże z pięknym mostem w Bytowie (zwanym wiaduktem w Bytowie) na Kaszubach właśnie także związana jest legenda. Znany jest jako wiadukt, którym nigdy nie przejechał pociąg, bo kolejarze chybili z torami. Jakby tego było mało, podczas prac jeden z robotników miał wpaść do zalewanej betonem podstawy jednego z filarów. Uwięziony na wieki w konstrukcji zesłał podobno fatum na całe przedsięwzięcie i linię kolejową przeniesiono nieco dalej. Dopiero współcześnie dowiedziono, że przez około 30 lat na przełomie XIX i XX w. mostem w Bytowie jednak jeździły pociągi.

Czytaj więcej: Bytów – średniowieczne miasto z okazałym zamkiem

Legenda polskiego Stonehenge

Kręgi w Leśnie, polskie Stonehenge. Fot. Shutterstock

Skoro jesteśmy już na Kaszubach, jest tam miejsce zwane polskim Stonehenge. W Węsiorach, Odrach, czy też Leśnie, a także m.in. Grzybnicy (niedaleko Koszalina) odnajdywane były tajemnicze kręgi z czasów Gotów i obeliski mogące wyznaczać miejsca dawnych ołtarzy, sądów czy miejsc zgromadzeń. To bardzo tajemnicze zagadki, bo przeznaczenie tych miejsc nie jest do końca znane. Są tam także kurhany. Legenda głosi, że tajemnicze kręgi ułożyli stolemowie, czyli mityczne olbrzymy chcące zaludnić te ziemie.

Czytaj więcej: Kamienne kręgi na Kaszubach – polskie Stonehenge

Legenda zamku w Oporowie

Zamek w Oporowie. Fot. Shutterstock

Jeśli chcecie spróbować samodzielnie dostrzec ducha lub też obalić ich istnienie, mamy ciekawy materiał. Zamek w Oporowie w woj. łódzkim i pobliski klasztor paulinów według legendy łączył podziemny korytarz. Zawalenie się go położyło kres schadzkom dwójki kochanków: kasztelanki z Oporowa i… przeorowi klasztoru. Natura nie zgodziła się na grzeszne występki, bo pogrzebała uwięzionych żywcem. Legenda głosi, że do dziś można usłyszeć tam ich krzyki i są podobno tacy, którzy rzeczywiście są tego świadkiem.

W 2010 roku, kiedy do internetu trafiło nagranie z monitoringu w podziemiach zamku i legenda odżyła. Na filmie można dostrzec pulsujące światło i białe unoszące się obiekty. Według ochrony zamku zdarzenie miało miejsce w nocy, a w miejscu objętym kamerą nie ma żadnego źródła światła. Według zeznań światków w tym czasie miał się również włączyć alarm.

Czytaj więcej: Legendy z polskich zamków, których na pewno nie znałeś

Kamień z losami wszystkich ludzi

Wąwóz Homole w Rezerwacie Biała Woda w Pieninach. Fot. Shutterstock

Wąwóz Homole w rezerwacie Biała Woda w Pieninach, to piękne, ciekawe i nie tak popularne miejsce, więc jest szansa, że nie spotkacie tam wielu turystów. Wąwóz ma około 800 m długości. I tam znajdują się dziwne kamienne kręgi, podobne jak na Kaszubach, z którymi związana jest legenda. Podobno na kamieniach zapisano szyfrem losy wszystkich ludzi na świecie. Według legendy jedyną osobą mogącą odczytać tajemny szyfr był pewien pop, ale Bóg odebrał mu mowę, by ludzie pozostali nieświadomi swych losów.

Złota kula z Pisarzowic

Kościół w Pisarzowicach. Fot. Czytelnik

Mało znane polskie legendy wiodą nas tym razem na Dolny Śląsk. W Pisarzowicach, wsi blisko granicy województw dolnośląskiego i wielkopolskiego, znajdują się ruiny tajemniczego ewangelickiego kościoła. Świątynię postawiono z nakazu właściciela dóbr sycowskich, księcia Gustawa von Curlanda, dokładnie w miejscu, gdzie jego syn Wilhelm zginął spadając z konia.

Szczyt wieży kościoła wieńczyła kula, na pozór miedziana, a według opowieści przekazywanych przez mieszkańców z ust do ust, zrobiona w całości ze złota. Wiele osób próbowało się wspiąć na wieżę, by ją zdobyć. Jeden z poszukiwaczy, który podjechał tam motocyklem i wspinał się na wieżę, miał nawet zginąć podczas takiej próby.

Najbardziej tajemnicze jest, że gdy wieża zawaliła się podczas burzy w 2005 roku, lokalni mieszkańcy od razu odkopali jej wbity w ziemię wierzchołek. Żadnej kuli już na nim nie było…

Czytaj więcej: Kościół w Pisarzowicach – tajemnicze ruiny owiane legendą

Weronika Skupin
Weronika Skupin
Redaktor serwisu PolskaZachwyca.pl, która z pasją odkrywa i opisuje kolejne piękne miejsca w Polsce. Częściej wybiera plecak, hostel i eskapady w nieznane miejsca, niż walizkę, hotel i zorganizowane wycieczki. Wieloletnia dziennikarka prasowa. Jest saunamistrzem i startuje w zawodach saunowych. Odpręża się czytając książki, w wolnych chwilach biega. Uwielbia gry planszowe.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NAJPOPULARNIEJSZE